Recenzje

Jacek Barszcz maluje, aby pochwycić i zatrzymać czas. Utrwalić chwile wypełnione ciepłem i spokojem. Jego obrazy, choć utrzymane w wysmakowanej gamie barwnej, budowane są przede wszystkim światłem. To malarska afirmacja świata, wyraz zachwytu jego pięknem. Ale pochwała i zachwyt nie głośne, narzucające się, lecz wyrażone w ciszy i skupieniu.

Artysta nie jest zachłannym poszukiwaczem wciąż nowych motywów, łowcą o niespokojnym, rozedrganym spojrzeniu. On nieomal w modlitewnym skupieniu studiuje i zgłębia te same miejsca, te same motywy i znajduje w nich wszystko, co dla niego najważniejsze.

Klimat tych prac chyba najtrafniej można określić francuskim terminem serenité, który nie ma polskiego odpowiednika, a oddaje stan pogody, równowagi, spokoju. Tak właśnie przeniknięte pogodą i spokojem jest to malarstwo.

Tym, co łączy obydwu braci, jest ich artystyczna niezależność i wierność własnym wyborom. W swojej twórczości nie biegną w rytm rozszalałej epoki, ale uważnie stąpają świadomi każdego kroku, ceniąc jego niepowtarzalność i wartość.

Magdalena Pilawska-Miksa

Katalog wystawy, Filia Bielańskiego Ośrodka Kultury, 2008


Młodszy z braci, absolwent Wyższej Szkoły Sztuki Stosowanej w Poznaniu, maluje nasycone słońcem pejzaże. Obrazy Jacka Barszcza kojarzą się z impresjonizmem, czyli sztuką „wrażeniową". Artysta oddaje widoki ulotne, zjawiska efemeryczne, rozedrgane kolory. Jego ulubiona pora roku to lato; widoki, które przyciągają jego uwagę, to mozaiki cieni na jasnych płaszczyznach.

W kompozycji „Mur przy kościele na Dewajtis" cienie gałęzi tworzą na pobielonej ścianie fantastyczny deseń. Widać, że jest tak gorąco, iż nawet cienie nie dają ochłody. Podobne odczucia wywołują „Cienie na ścieżce" — obraz z fragmentem rozpalonej do białości drogi, na której czarnym wzorem kładzie się cień.

Monika Małkowska

"Test dla braci", Rzeczpospolita, 2005


Przesycone barwą i ciepłem obrazy Jacka Barszcza. Odbiór zależy od naszego nastroju. Albo zachwycimy się urodą świata, będziemy pogrążać się w kontemplacji, albo uznamy, że są to po prostu prace bardzo dekoracyjne, świetnie nadające się do skomponowania z wystrojem wnętrza.

Barszczowie podkreślają, że w świecie, w którym często czują się obco, poprzez sztukę szukają ciszy doznań. Jeden poprzez martwą naturę, drugi poprzez pejzaż — zmierzają do tego samego światła w sensie metafizycznym.

Beata Machowska-Kaczmarek

"Płaszcze i zachwyt nad świat(ł)em", Głos Wielkopolski, 2002


Poddawanie się nastrojowi pracy — każdej z pokazanych tutaj — nie tylko obnażą malarza, nie tylko otwiera widza, ale generuje zaangażowanie, które domaga się jakiegoś wyartykułowania, wysiłku intelektualnego. A z drugiej strony tego nastroju, który widzę, nie daje się wypowiedzieć. I to w obrazach pana Jacka jest dla mnie najciekawsze.

Te prace kojarzą się raczej z filmami Davida Lyncha, to jest gra sensów i znaczeń, dopatrywanie się upewnienia w twierdzeniach o rzeczywistości lub zakwestionowania. Autor niczego nie rozstrzyga w swojej świadomości, widzowi daje to, co ukazuje malowanie.

Marzenna Guzowska

Otwarcie wystawy w Galerii Test, Warszawa, 2005