Jacek Barszcz maluje, aby pochwycić i zatrzymać czas. Utrwalić chwile wypełnione ciepłem i spokojem. Jego obrazy, choć utrzymane w wysmakowanej gamie barwnej, budowane są przede wszystkim światłem. To malarska afirmacja świata, wyraz zachwytu jego pięknem. Ale pochwała i zachwyt nie głośne, narzucające się, lecz wyrażone w ciszy i skupieniu.
Artysta nie jest zachłannym poszukiwaczem wciąż nowych motywów, łowcą o niespokojnym, rozedrganym spojrzeniu. On nieomal w modlitewnym skupieniu studiuje i zgłębia te same miejsca, te same motywy i znajduje w nich wszystko, co dla niego najważniejsze.
Klimat tych prac chyba najtrafniej można określić francuskim terminem serenité, który nie ma polskiego odpowiednika, a oddaje stan pogody, równowagi, spokoju. Tak właśnie przeniknięte pogodą i spokojem jest to malarstwo.
Tym, co łączy obydwu braci, jest ich artystyczna niezależność i wierność własnym wyborom. W swojej twórczości nie biegną w rytm rozszalałej epoki, ale uważnie stąpają świadomi każdego kroku, ceniąc jego niepowtarzalność i wartość.